Czy państwo islamskie to forma muzułmańskiego syjonizmu?
Odpowiedź (dr Khalid Blankinship):
Drogi Bracie,
As salamu alejkum. To jest pytanie natury historycznej (zobacz oryginalne pytania poniżej), na które można odpowiedzieć jedynie w oparciu o faktyczną historię. Odpowiedź nie wyklucza możliwości istnienia państwa akceptowalnego, a nawet idealnego, jednak należy zwrócić uwagę na szczegóły.
Państwo ustanowione przez Proroka Muhammada (SAAS) w Al-Madinie było niezwykle prymitywne i pozbawione jakiejkolwiek instytucjonalizacji charakterystycznej dla państwa nowoczesnego. To znaczy, chociaż Prorok (SAAS) był wyraźnie i absolutnie przywódcą, ze względu na swoje bezpośrednie połączenie z Allahem poprzez objawienie oraz dzięki swojemu wzorowemu przykładowi, co wielokrotnie potwierdza Koran poprzez bezpośrednie nakazy posłuszeństwa wobec niego, inne urzędy wydają się nie istnieć aż do dość późnego okresu jego misji, i nawet wtedy było ich niewiele.
A zatem nie ma żadnych dowodów na istnienie urzędników podległych w Al-Madinie. Pierwszy rzeczywisty urząd powstał dopiero wraz z mianowaniem Attaba ibn Asida na gubernatora Mekki po jej poddaniu się w roku 8/630. Wcześniej, po zdobyciu Khaybaru w roku 7/629, wysłano tam jedynie tymczasowego urzędnika zwanego kharras, którego zadaniem było ściąganie podatku, ale nawet nie rezydował on na miejscu. To oznacza, że organizacja polityczna Proroka była ledwie zalążkiem państwowości i nie przypominała państwa terytorialnego czy instytucjonalnego w dzisiejszym rozumieniu.
Co ciekawe, Koran nigdy nie określa wspólnoty muzułmanów mianem państwa, a jedyne pozytywne odniesienie do terminu khalifah (późniejszego tytułu kalifa) pojawia się w wersecie odnoszącym się do Proroka Dawuda (AS). Wiernym nakazuje się posłuszeństwo wobec ulu al-amr minkum - „tych spośród was, którzy mają władzę” (Koran 4:59), lecz tekst ten nie jest bliżej wyjaśniony. W tafsir najbardziej przekonujące wyjaśnienie wskazuje, że chodzi o dowódców wypraw wysyłanych przez Proroka (SAAS), co potwierdza sahih hadith. Inną interpretacją uczonych było rozumienie tego nakazu jako posłuszeństwa wobec uczonych. Nigdy jednak nie łączono tych „posiadaczy władzy” z późniejszymi władcami, ponieważ poza czterema kalifami prawymi (al-khulafa’ al-rashidun) i dla niektórych także kalifem umajjadzkim Umarem ibn Abd al-`Azizem, a wszyscy późniejsi władcy byli uznawani za posiadających jedynie bardzo ograniczoną legitymizację, wymagającą co najwyżej biernej zgody, a nie aktywnego poparcia.
Instytucjonalizacja państwa również nie zaszła daleko za wczesnych kalifów, chociaż oczywiście musiały istnieć pewne rozwiązania organizacyjne, aby zarządzać tym, co stało się rodzajem imperium. Większość z tych struktur pozostawała jednak przez długi czas nieformalna. I tak na przykład gubernatorzy al-amsar - miast wojskowych w Żyznym Półksiężycu i w innych miejscach - sprawowali jednocześnie władzę nad kultem religijnym, prowadzeniem wojen oraz sądownictwem, podczas gdy kwestie finansowe powierzali zazwyczaj piśmiennym miejscowym niemuzułmanom.
Choć Abd al-Malik ibn Marwan (pan. 66–86/685–705) przyjął bardziej ideologiczny program rządów, rozwój instytucji nadal był słabo zaawansowany nawet w czasach Hiszama ibn Abd al-Malika (pan. 105 -125/724 - 743), któremu poświęciłem moją książkę The End of the Jihad State: The Reign of Hisham ibn `Abd al-Malik and the Collapse of the Umayyads, opisującą niemal schyłek kalifatu Umajjadów.
Skarb państwa, mimo wcześniejszych prób reform podjętych przez Umara ibn Abd al-`Aziza, wciąż nie był oddzielony od prywatnego majątku kalifa. Kalif miał zaledwie kilku osobistych sekretarzy zamiast regularnej rady (choć posiadał jednego przyjaciela, al-Abrasha, który doradzał mu w sprawach politycznych). Zdarzało się nawet, że samodzielnie pisał własną korespondencję. Mieszkał natomiast w jednym z kilku bardzo małych i odosobnionych pustynnych zamków, których rozległe ruiny można oglądać do dziś.
Kiedy po upadku Umajjadów Abbasydzi próbowali ustanowić bardziej rozbudowany i biurokratyczny ustrój, zakończyło się to niepowodzeniem. W okresie, gdy posiadali jeszcze jakąkolwiek władzę, większą część czasu poświęcali na tłumienie buntów i zdobywanie poparcia, jednak wszyscy się od nich odwrócili i musieli opierać się na armii z Churasanu, która wyniosła ich do władzy na samym początku.
Nawet mimo tego ich realne państwo trwało tylko krótko, a w praktyce zakończyło się wraz z zamieszkami w latach 860. O wiele więcej szczegółów na ten temat można znaleźć w moim artykule poświęconym kalifatowi.
Nawet sułtanat osmański, choć był najbardziej rozwiniętą, najlepiej zorganizowaną, najstabilniejszą i najdłużej istniejącą spośród wszystkich przednowoczesnych organizacji politycznych w świecie muzułmańskim, aż do swojej późnej modernizacji nie osiągnął poziomu instytucjonalizacji porównywalnego z państwem nowoczesnym. Wobec konfrontacji i podboju ze strony nowoczesnych państw instytucjonalnych Europy, muzułmanie naturalnie zaczęli akceptować ten typ państwa jako normatywny, a następnie poszukiwali klasycznych precedensów legitymizujących taki ustrój. To, co znajdowano, było jednak często wyciągane z kontekstu, a niekiedy przedstawiane w sposób mylący. Muzułmanie mogli przy tym argumentować, że sytuacja jest na tyle dramatyczna, iż trzeba „zwalczać ogień ogniem”, czyli przejąć wszystkie metody kolonizatorów, aby zachować niezależność.
Oczywiście sprzeciw wobec narzuconego kolonializmu wydaje się szlachetnym celem, lecz z drugiej strony nie należy pozwolić, aby złudzenie obrony doprowadziło do porzucenia własnych zasad jako ceny za taki opór. Większość pobożnych muzułmanów zgodzi się zapewne, że na przykład skrajne odrzucenie muzułmańskiej przeszłości przez Mustafę Kemala w Turcji było posunięciem zdecydowanie zbyt daleko idącym. To zaś ustanawia pewną oczywistą granicę, której przekraczać nie należy.
Ale czy wystarczy po prostu zadeklarować, że będziemy mieli państwo oparte na szari‘acie i wszystko stanie się doskonałe? Trzeba pamiętać, że szariat w czasach klasycznych był niemal w całości czymś, czego ludzie sami poszukiwali i czemu dobrowolnie się podporządkowywali, a nie czymś narzuconym i egzekwowanym siłą. Owszem, istniał pewien zakres egzekwowania poprzez urząd muhtasiba, ale środki i zasoby potrzebne do tak głębokiej ingerencji, jaką dysponują współczesne państwa, wówczas po prostu nie istniały.
W rzeczywistości państwo oparte na szari‘acie w formie, w jakiej zwykle wyobrażają je sobie jego współcześni zwolennicy, nigdy wcześniej naprawdę nie istniało, zwłaszcza nie jako państwo instytucjonalne. Problem leży w samym sprawowaniu władzy: kto jest do tego uprawniony oraz jakie istnieją mechanizmy ograniczania i rozliczania władzy absolutnej? Program reform Umajjadów z roku 126/744, ogłoszony przez krótkotrwałego kalifa Jazida ibn al-Walida, mógłby sugerować pewną odpowiedź, ale zwykle nie jest to odpowiedź, jaką chcą usłyszeć współcześni zwolennicy państwowego ustroju opartego na szari‘acie.
Widzisz, współczesny państwowy etatyzm zawsze łączy się z nacjonalizmem w tym sensie, że naród staje się tożsamy z państwem. Tak jest na przykład w Stanach Zjednoczonych, gdzie prawicowe owce oburzają się, gdy krytykuje się prezydenta lub amerykańskie państwo, a czasem wręcz utożsamiają „patriotyzm” z poparciem dla państwa. Podobnie jest w Izraelu, który stał się testem lojalności dla Żydów. Widoczny materialny sukces Izraela, w rzeczywistości kryjący całkowitą moralną porażkę, wręcz zniszczenie judaizmu jako religii, olśnił wielu muzułmanów, więc nie byłoby zaskoczeniem, gdyby niektórzy z nich przyjęli podobne idee - i faktycznie tak się stało.
W rezultacie niektórzy pragną autorytatywnego, autorytarnego, instytucjonalnego państwa. Będąc poza władzą, pozostają niewinni i nie dostrzegają jeszcze moralnych konsekwencji, z których najgorszą jest to, że samo państwo staje się idolem, który zasiada na tronie Allaha, a`udhu billah, i oczekuje, a raczej żąda, by mu oddawano cześć, co widać w reżimach nacjonalistycznych na całym świecie, szczególnie w amerykańskim i izraelskim. Taki projekt nie staje się lepszy, jeśli zostanie przebrany w „islamskie” szaty. Niech Allah uchroni nas wszystkich przed takim wynikiem.
Jednak problem sprawowania władzy pozostaje i nie można go traktować w sposób absolutny. Chociaż Prorok (saał) w sahih hadith przestrzegał, aby trzymać się z daleka od osób przy władzy: „man ya’ti abwab al-sultan yuftatan”, „kto często bywa przy bramach władcy, ten doświadcza fitnah”, muzułmanie nadal muszą pozostawać zaangażowani w sprawy świata.
Dlatego życzę powodzenia tureckiej partii AKP, tunezyjskiej partii al-Nahdah oraz młodzieżówce Egipskiego Bractwa Muzułmańskiego w ich deklarowanej próbie wprowadzenia etyki do systemów politycznych, w których jej brakowało, chociaż obawiam się, że świat polityki, będąc polem kompromisu, a nie szczerości, zawsze ma tendencję do psucia. Mimo to jestem gotów docenić i wspierać każdy dobry przykład, który może się pojawić.
Khalid Yahya Blankinship
http://masud.co.uk/question-is-an-islamic-state-just-a-form-of-muslim-zionism/
